006


a teraz chodź, chwyć moją dłoń, pociągnij za sobą, wyrzuć zegarek i licz zachody słońca,
przystawaj, aby złapać oddech, aby rześkie powietrze tańczyło w płucach, posadź mnie na swoich kolanach i odgarniaj włosy, potem znowu, nawet  środkiem szosy, nawet w deszczu i nawet boso, biegnijmy z wiatrem i szukajmy swoich niepoukładanych myśli, a kiedy już wrócimy, to tylko na chwilę, że zażyć snu i ponownie pójść ze sobą dokądkolwiek..

wraca wena na słów zapisywanie, cieszę się. dzisiejszy dzień był całkiem przyjemny, męczący, ale przyjemny. kilka zdjęć ujmujących przypadkowe szczegóły pomieszczeń w których dzisiaj odbywały się obchody dziesięciolecia młodzieżowej rady miasta. jutro bibka z M. 









1 komentarz :